|
Był rok 1253. Zapadał już zmierzch, gdy wozy załadowane
wszystkim co niezbędne do życia, zbliżały się do znaczącego na
Pomorzu grodu. Księżyc – srebrny przewodnik był
sprzymierzeńcem nocnych wędrowców. Oświetlał główny trakt.
Jego blask padał na rozciągające się po obu stronach drogi
pola; złociły się na nich dorodne pszeniczne kłosy wypełnione
obficie ziarnem. Zbliżał się czas żniw. - Żyzna to ziemia a
ludzie pracowici – pomyślał jadący na czele podróżnik. Przed
wyjazdem wertował dostępne księgi. Pierwszy człowiek pojawił
się na tym terenie, gdy człowiek nauczył się używać kamienia;
ponieważ ziemia okazała się przychylna osiadł i zajął się
hodowlą i uprawą. W IX wieku Geograf Bawarski, czyli „Opis
grodów i terytoriów z północnej strony Dunaju” – zapiska,
która wymienia plemiona słowiańskie wspomina o Pyrzyczanach.
Prissani, bo tak zostali nazwani, posiadali wówczas 70 grodów
(civitates). Pyrzyce zaś były głównym ośrodkiem plemienia.
Strażnicy z pochodniami zbliżyli się do przybyszy. Dostrzegli
postacie ubrane w czarne, zgrzebne habity, owinięte skórzanymi
pasami z twarzami ukrytymi w kapturach, osłonięte dodatkowo
welonem nocy. Wyglądały jak fantomy z innego świata. Okazało
się, że są to zakonnice, o których przybyciu byli
powiadomieni. Odbyły długą drogę. Przybyły ze środkowej części
Niemiec. Należały do reguły Św. Augustyna. Kasztelan grodu
wyszedł osobiście przywitać gości i wskazał miejsce pobytu.
Zdrożone mniszki dotarły wreszcie do celu. Było to niewielkie
wzgórze nieopodal pierwszego grodziska. Tu w czasach
pogańskich stał chram – świątynia, w której Słowianie czcili
Peruna – Boga niebios i piorunów. Eremitki otrzymały na swoją
siedzibę skromny, drewniany kościółek. Pamiętał on czasy
Ottona z Bambergu – biskupa, misjonarza, który z polecenia
Bolesława Krzywoustego ochrzcił Pyrzyczan. Augustianki poczuły
ogromną odpowiedzialność; stały się spadkobierczyniami misji
wielkiego poprzednika. Przystąpiły więc od razu do pogłębiania
wiary mieszkających tu ludzi. Przywiozły ze sobą cenny
przedmiot, ukryty w rubinowej szkatule. W świetle słonecznym
iluminował tęczowe refleksy ku niebu. Widzieli go nieliczni,
ale nie potrafili określić słowami, czym było owo cudo. Pod
jego wpływem stawali się pogodni, radośni, biło od nich
wewnętrzne światło, które udzielało się innym.
Augustianki wrosły w Pyrzycką Ziemię.
Pracowite, bogobojne, solidne. Pomnażały swój majątek. Z
czasem posiadały wielkie latyfundium ziemskie, kilka wsi w
okolicy, rząd dusz w Pyrzycach sprawując patronat nad
kościołem farnym i szkołą. W latach 1262 – 1301 wybudowały
murowany kościół.
Fama o bogatej osadzie i tajemniczym
skarbie zakonnic rozniosła się hen aż po Brandenburgię i
Czechy. Gród narażony był na napaści rzezimieszków. Mieszkańcy
otoczyli go pierścieniem fosy, pobudowali solidne mury, baszty
i bramy, które broniły dostępu. Szczególnie trudno było
zakonnicom. Ich siedziba mieściła się poza powstającym
średniowiecznym miastem otoczonym fortyfikacjami. Lękały się o
swoją drogocenność. Znalazły kryjówkę, by nikt niepowołany jej
nie zabrał. Szyfr do odkrycia znały tylko dwie wtajemniczone
zakonnice. Gdy jedna umierała, zgromadzenie wybierało drugą.
Nastał wiek XVI. Marcin Luter ogłosił swoje
tezy. Do Pyrzyc przybył Jan Knipstrow – franciszkanin.
Rozpoczęła się reformacja i sekularyzacja dóbr kościelnych.
Miały nastąpić zmiany na lepsze. Tymczasem rozpoczął się atak
na kościół katolicki. Augustianki straciły swój majątek.
Zapewniono im co prawda dożywocie w klasztorze, straciły
jednak znaczenie i wpływy. Próbowano im także odebrać cenną
szkatułę. Mimo nalegań, próśb i gróźb tajemnicy nie zdradziły.
Pomne, co powiedział ewangelista Mateusz: „Gdzie skarb twój,
tam serce twoje”, zostawiły ją w ukryciu, by emanował dobrą
energią, przezwyciężał zło, obdarzał mocą.
Po latach, rajcowie miasta na pamiątkę
znaczenia zakonu w bramie herbowej umieścili pięciopłatkowy
kwiat czerwonej róży. Róża to znak Marii „Róży bez kolców” –
orędowniczki katolików, czerwona róża – znak oczyszczenia,
miłosierdzia i mistycznego odrodzenia, przelana krew i rany
Chrystusa. Pięciopłatkowy kwiat róży to według starożytnych
symbol wszechświata złożonego z pięciu żywiołów (ogień, woda,
ziemia, powietrze, eter) i ustawiczne powtarzanie się tych
samych epok w kręgu wieczności. To też emblemat tajemnicy.
Czyżby w szkatule była magiczna czerwona róża? Niechże zasłona
tajemnicy ją okryje. A zagadkowy talizman? Spoczywa na wzgórzu
tam, gdzie go zostawiły Augustianki, pilnie strzeżony przez
swego strażnika. Co 100 lat objawia się coraz to nowemu
właścicielowi, przynosi mu szczęście i obdarza wiarą, nadzieją
miłością, mądrością i siłą, dzięki której na przekór panującym
modom pozostaje on wierny odwiecznym, sprawdzonym wartościom.
Dziś, po ponad 700 latach w Pyrzycach
na wzgórzu Starego Miasta, stoi Kościół katolicki pod
wezwaniem Matki Bożej Bolesnej, o którym mieszkańcy mówią:
poaugustiański, a Wzgórze nazywają Chramowym.
Ziszcza się teoria Św. Augustyna,
który wierzył w Boskie oświecenie (iluminizm): prawdy
konieczne „będą istnieć, choćby świat zaginął”; udzielają się
one (iluminują) w głębi duszy człowieka jako odzwierciedlenie
Boskiego absolutu. |
Informacja
na temat Wzgórza Chramowego i Augustianek w Pyrzycach.
Przez dziesiątki lat na życie Pyrzyc i okolic ogromny wpływ wywierały
zakonnice – eremitki reguły Św. Augustyna. Pamiątką po nich jest dziś
kościół z XIII w., obecnie pod wezwaniem Matki Bożej Bolesnej. Znajduje się
on na Wzgórzu Chramowym. Jest to wzniesienie położone na Starym Mieście,
poza obrębem murów obronnych - we wschodniej części Pyrzyc. Do 1124 roku
stał tu chram pogański, poświęcony Perunowi. Odbywały się różne obrzędy.
Tutaj składano także pogańskiemu bóstwu ofiary oraz bawiono się i ucztowano.
Świątynia Peruna została prawdopodobnie zniszczona po przyjęciu przez
Pyrzyczan chrztu w 1124 roku, który odbył się na polecenie Bolesława
Krzywoustego. Misji chrystianizacji przewodził biskup - Otton z Bambergu.
Pierwotnie miejsce to nazywane było Donnersberg (Góra Piorunów) lub
Gottesberg (Boża Góra); obecna nazwa została utworzona po 1945 roku.
W 1250 r. książę Barnim I przystąpił do fundacji klasztoru w Wulfinghausen w
diecezji Hildesheim, skąd pochodziły mniszki pyrzyckie. Decyzją tą powiązał
na wiele lat dzieje Pyrzyc z zakonem. Augustianki – eremitki, znane od VII
w. zajmowały się pielęgnacją chorych, opieką nad sierotami, starcami,
kalekami. Pyrzycki klasztor miał regułę Św. Augustyna, ale nosił wezwanie
NMP (w dokumentach: conventus sanctimonialium ordinis beati Augustini
monasterii gloriosae virginis Mariae). Pieczęć przedstawiała Maryję siedzącą
na ławce, trzymającą na lewym ramieniu Dzieciątko Jezus, w prawej ręce
lilie. W otoku widnieje napis: SIGILLUM. STE. MARIE. PIRITZ. Pyrzyckie
zakonnice zasłynęły wielkim majątkiem ziemskim.
Od II połowy XIV w. następuje upadek zakonu. Książęta szczecińscy dbali
bardziej o nowe klasztory szczecińskie. W XV w. zanotowano nawet kryzys
życia zakonnego. Biskup strofował mniszki, wytykając im lenistwo i brak
dyscypliny. Reformacja w wieku XVI przyczyniła się do ostatecznego
rozwiązania zakonu. Barnim IX w 1540 roku uchylił patronat Augustianek nad
parafią, czego skutkiem było przejęcie majątku mniszek i ustanowienie
książęcej domeny. Mniszkom zapewniono dożywocie. Jak podają źródła w 1574 r.
żyły jeszcze dwie zakonnice.
Opracowano na podstawie artykułów prof. Edwarda Rymara, zamieszczonych w
„Gazecie Ziemi Pyrzyckiej”. |