:: AKTUALNOŚCI   :: MIASTO   :: SPORT    :: FIRMA  :: FORUM   :: KONTAKT  


   Krzysztof Krawczyk olśnił pyrzycką publiczność

05.12.2011


   reklama
     

        Sławę przynieśli mu Trubadurzy. Potem na kilka lat zamilkł aby powrócić i zyskać sobie nową publiczność. Od 10 lat współpracuje z największymi gwiazdami polskiej sceny rozrywkowej. W sondażu OBOP uznany został za najpopularniejszego wokalistę w Polsce. Ostatnio Krzysztof Krawczyk zawładnął pyrzycką publicznością.

 

 

 

         Występował z Trubadurami w charakterystycznych przebraniach w stylu muszkieterów. Grali muzykę gitarową, popularny w latach 60-tych big bit.
        – Wtedy tak się grało. Świat się przewrócił kiedy pojawił się Elvis Presley, Beatlesi. Graliśmy ich nawet w Związku Radzieckim. A jak przyszła cenzura - wspomina Krawczyk – to mówiliśmy że to muzyka biednych amerykańskich niewolników a myśmy najnormalniej grali rock and rolla -

 
   reklama  
   
 

         Po rozstaniu z grupą jako już Krawczyk solista zdobywa na festiwalu w Sopocie trzy nagrody. Potem znika i wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych. W 1985 roku wraca do Polski i ponownie w Sopocie zdobywa laury. Po wypadku w 1988 roku kolejny raz wylatuje do USA. Wraca i na początku lat dziewięćdziesiątych nawiązuje współpracę ze sceną discopolową. Zyskuje tym samym nową publiczność, ale i odchodzą od niego starzy fani. Mimo to w sondażu z 2000 roku zrobionego przez OBOP Krzysztof Krawczyk zostaje wybrany jako najpopularniejszy polski wokalista.
        Teraz od 10 lat współpracuje z najlepszymi. Goran Bregović, Andrzej Smolik, Maciej Malańczuk, Muniek Staszczyk, Edyta Bartosiewicz to tylko kilkoro artystów z którymi poczynił wspólne projekty. Mimo nagrania ponad 100 płyt i nieskończonej ilości piosenek, Krawczyk zachowuje dystans do siebie.
        – To że w wieku 65-lat wychodzę na scenę i śpiewam a ludzie mnie chcą słuchać to naprawdę jest cud – powiedział artysta przed pyrzyckim koncertem – wierzę w diabła, w anioły i Pana Boga a moim idolem jest Chrystus -

        Chciałem być lekarzem
        Koncert Krzysztofa Krawczyka sprzedał się nadzwyczaj dobrze. Bilety w dniu koncertu były nie do zdobycia. Mistrz wraz z zespołem wykonał największe przeboje, między innymi „Parostatek”, „Jak minął dzień”, „Ostatni raz zatańczysz ze mną” czy „Rysunek na szkle”. Jeden ze swoich przebojów ”Bo jesteś ty” dedykował żonie Ewie, która śpiewała w chórkach. Cała sala pod koniec występu na stojąco nuciła wraz z ex- Trubadurem. Po raz kolejny Krawczyk publiczność miał u stóp. Na pytanie kim by był gdyby nie został piosenkarzem, z uśmiechem zdradził:
       - Jak byłem małym chłopcem, chciałem być lekarzem w Pogotowiu Ratunkowym, potem strażakiem bo tam syrena wyła, no i marynarzem bo mój ojciec często pływał na statkach turystycznych. Jednak scena była dla mnie od zawsze. Ojciec rysował mi pięciolinię a na nich nuty. Moi rodzice byli śpiewakami operowymi. Wychowałem się w tej aurze – wyznał piosenkarz.
        Na pyrzyckiej scenie czuł się jak na swoich urodzinach, wśród swoich przyjaciół. Celebrował każdy utwór a publiczność odpłacała mu się za każdym razem gromkimi brawami.

 
From.


 
 
 
     
 
powrót


 reklama

ZAMBRZYCKI    ARMEL    SAJ-BUD  AJAGA Meble           


 Copyright © 2004-2011 Agencja NEFRE

Wszystkie Prawa Zastrzeżone

statystyka