|
Koncert roku? |
|
05.10.2011 |
|
|
|
|
Występ nie do końca spięty, ale nie zabrakło emocji i
energii tak potrzebnej koncertom rockowym. The Beatles
4ever - bez wątpienia największe widowisko muzyczne tego
roku przygotowane przez PDK, cieszyło się ogromnym
powodzeniem. Jest pomysł na bis. |
|
|
|
 |
|
|
|
 |
|
|
|
 |
|
|
|
 |
|
|
|
 |
|
|
|
 |
|
foto:
Miłaszewski Mateusz |
|
|
|
|
30 września, godzina 18:00, sala
widowiskowo-kinowa Pyrzyckiego Domu Kultury to
dane, które już pod koniec sierpnia
elektryzowały wszystkich pyrzyckich fanów The
Beatles. Tego dnia bowiem po raz pierwszy na
nowej scenie ma odbyć się koncert od początku do
końca wymyślony, opracowany, wypromowany i
wykonany przez Pyrzyczan. Wcześniej na tej sali
swoje recitale dali Szymon Wydra, Grzegorz
Turnau, Grupa MoCarta ale tym razem mają to być
cztery grupy z Pyrzyc grające muzykę czterech
Liverpoolczyków. The Beatles to nie tylko rock
and roll to rewolucja pokoleniowa, to zmiana
myślenia, to w końcu podwaliny pod współczesną
muzykę rozrywkową. Według specjalistów, Beatlesi
są najpopularniejszymi muzykami wszech czasów. W
historii amerykańskiego rynku fonograficznego
nikt nie sprzedał więcej płyt niż oni. Wyzwanie
ogromne, zainteresowanie również. Na kilka dni
przed koncertem bilety były nie osiągalne. Teraz
pozostało tylko czekać na odsłonięcie zasłony. |
|
|
|
LSD na dobry początek
Przy powolnie unoszącej się kurtynie
w blasku delikatnej poświaty słychać subtelne
dźwięki utworu Lucy in the Sky with Diamonds.
Istnieje hipoteza, że piosenka nawiązuje do LSD,
na co wskazywać ma zbieżność pierwszych liter w
słowach z tytułu piosenki i nazwy narkotyku.
Lennon zdecydowanie zaprzeczał choć tekst nie
jest tak stanowczo jednoznaczny. Za to dźwięki
tego utworu zagrane przez Eryka Stasiukiewicza
niewątpliwie zapowiedziały podróż pełną
sentymentalnych a jednocześnie elektryzujących i
zakręconych emocji. Już na początku EMPTY SPACE
bez mała wystrzelił w pyrzycką publiczność
rozgrzewając ją do czerwoności a to za sprawą
takich utworów jak She Loves You, Come Together
czy Help. Chłopaki w czarnych garniturkach i
białych koszulach z charakterystycznym wąskimi
krawatami stworzyli atmosferę jakby przeniesioną
z pubów Liverpoolu czy z sal koncertowych USA i
Australii. Pyrzyczanie każdy utwór nagradzali
ogłuszającymi brawami. A to był dopiero początek
.
Zmiana tonacji
Po kanonadzie energetyzujących
utworów przyszedł czas na stonowanie doznać. Oh
Darling – zaśpiewany w mistrzowski sposób przez
Monikę Mirowską spowodował, że u wielu słuchaczy
łzy zagościły w kącikach oczu. Jak to ona
zaśpiewała, ile w tym było uczucia, ile emocji.
I kolejne oklaski, kolejny aplauz. Po chwili
wprowadzenia następny evergreen- Yesterday. Z tą
piosenką zmierzyła się z powodzeniem Marta
Banasiuk. Na skrzypcach akompaniowała jej Julita
Wudarczyk a na gitarze Adrian Augustyniak. To
trio zaserwowało nam następną dawkę
wypielęgnowanej muzyki. Kolejna część programu
to utwory wykonywane a’capella. Zespół wokalny
CANTUS DELICIUM perfekcyjnie zaśpiewał And I
Love Her, Michelle a w szczególności doskonale
zabrzmiał Blackbird. Odpowiednio wyeksponowane
smaczki dźwiękowe dodały piosence innej świeżej
barwy.
Alleluja, Hare Kriszna
Ponownie na scenę wchodzą EMPTY
SPACE. Bez wątpienia koncert oparł się głównie
na ich akompaniamencie. Duże słowa uznania
należą się perkusiście Arturowi Podwórnemu.
Słuchanie dźwięków wydobywanych z kotła, bębnów
i talerzy było czystą przyjemnością. Odezwały
się głosy, że wypadł lepiej niż sam Ringo Starr.
Wokalista Karol Klęczar po raz kolejny
potwierdził swoją wielką miłość do muzyki i
udowodnił że jest frontman’em a jego
przekomarzanie się ze statywem w Come Together
podkreśliło rockowy dialog jaki chce prowadzić z
publicznością. W ich asyście z udziałem solistów
YOUNG STARS i POETICY usłyszeliśmy kolejne
kultowe kompozycje - Let it Be, Here Comes the
Sun, Yellow Submarine czy najpopularniejszą
chyba kompozycję Georga Harrisona - My Sweet
Lord. Ta swoista mantra z gitarowym riffem
Augustyniaka w tle spowodowała, że widzowie
poczuli więź między wyznaniami. Alleluja, Hare
Kriszna powtarzane przez artystów i słuchaczy
stały się niecodziennym dialogiem. Ostatnia
część koncertu to wspomnienie o Johnie Lennonie.
Usłyszeliśmy ważne dla świata muzycznego utwory
takie jak Women, Yelous Guy a szczególności
Imagine. Ten ostatni w wykonaniu Moniki
Mirowskiej z akompaniamentem Adriana
Augustyniaka to istny majstersztyk wieczoru.
Publiczność na stojąco podziękowała za wykonanie
tej specyficznej ody do wolności.
Muzyka jednoczy
Pyrzycki Dom Kultury organizator
koncertu ” The Beatles 4ever” nie musiał się
obawiać zniszczenia sali widowiskowo-kinowej
przez wywijających marynarkami fanów rock and
roll’a, jak to bywało na przełomie lat 60 /
70-tych. Obawiał się jedynie braku
zainteresowania tematem. Niesłusznie. Bilety
sprzedawały się jak świeże bułeczki. Na sali
specjalnie dostawiano dodatkowe miejsca.
Widownia to nie tylko 50-latkowie. Muzyka
Beatlesów sprawiła, że obok dziadka siedział
wnuk a obok lekarza zakonnice. Na sali można
było zobaczyć pyrzyczan różnego pokolenia i
różnych zawodów. Niestety takiego
zainteresowania nie było wśród zaproszonych
urzędników i włodarzy Ziemi Pyrzyckiej, nie
pierwszy z resztą raz. Po wielu dobrych opiniach
jest pomysł powtórzenia koncertu. O terminie
powtórki „The Beatles 4ever” Pyrzycki Dom
Kultury jak i Pyrzyce.Info na pewno poinformuje. |
|
From. |
|
|
|
|
|
|
powrót |
|
|
|
|
|