|
Sprawa dotyczy głównie słynnych już 1200 zł
podwyżki, którą otrzymali rzutem na taśmę w
listopadzie ubiegłego roku pracownicy OSiR.
Ówczesny dyrektor, Marek Olech, wygrał wybory
samorządowe i stołek dyrektora zamienił na fotel
burmistrz, a swojemu następcy pozostawił
kłopotliwą schedę. W obliczu kryzysu, w jakim
tkwi gmina radni nie mają wątpliwości, że tę
decyzję należy postrzegać w kategorii
niegospodarności.
- Chciałabym zapytać, od kiedy i na
podstawie jakich szczególnych osiągnięć
jednostki zadecydowano o podwyżkach średnio 1
200 zł w przypadku, kiedy pieniędzy na
działalność OSiR-u wystarczy podobno do sierpnia
– dociekała radna Bożena Tołoczko.
|
|
Bardziej radykalny w swojej
ocenie był Ryszard Grzesiak, który zdecydowanie
nie wyraża zgody na zwiększenie budżetu ośrodka
na pensje pracowników.
– Planowany budżet dla ośrodka w 2011 r, po zmianach, które były tutaj głośno
dyskutowane, wynosi 515 703 zł. Za 4 miesiące
mamy wykonanie 236 251 zł – wyliczył Ryszard
Grzesiak. – Wiemy o tym, że gmina jest mocno
zadłużona, a burmistrz informuje nas, że brakuje
pieniędzy na wiele ważnych inwestycji. W planie
mieliśmy założone środki na wynagrodzenia w
kwocie 283 000 zł, a za 4 miesiące
wykorzystaliśmy 165 000 zł. Gdybyśmy kwotę 165
000 zł przemnożyli razy 3, to mamy prawie 500
000 zł, czyli ten budżet, który mamy zaplanowany
na OSiR pokryje nam wynagrodzenia. Dlaczego tak
jest? Otóż została podjęta decyzja o zwiększeniu
wynagrodzeń, o czym mówiła radna Tołoczko -
Inicjator podwyżek, czyli obecny
burmistrz lakonicznie wypowiedział się na temat
motywów swojej decyzji.
– W listopadzie, kiedy byłem jeszcze
dyrektorem ośrodka, podjąłem taką decyzję, aby
zwiększyć wynagrodzenie pracownikom. Uznałem, że
należy się im taka podwyżka, i że potrafię, jako
przyszły dyrektor, wypracować środki na
prawidłowe funkcjonowanie OSiR-u – mówił Marek
Olech.
Ta odpowiedź wywołała sprzeciw
radnego Ryszarda Grzesiak, który jednoznacznie
odpowiedział.
– Boję się, że w pewnym momencie
znajdziemy się w takim punkcie, że nie będzie
tych środków i pan burmistrz zwróci się do
wysokiej rady o dodatkowe środki. Powiem dzisiaj
wprost, niezależnie od tego, jaka by nie była
sytuacja, moje stanowisko będzie tutaj stanowczo
na nie – stwierdził R. Grzesiak.
Robert Toboła, p.o. dyrektora
(zrezygnował już z tej funkcji) nie odpowiedział
wprost jak wygospodaruje środki na
kontrowersyjne podwyżki. Jego zdaniem załatanie
dziury w budżecie ośrodka jest możliwe poprzez
nałożenie odpłatności na stowarzyszenia, które
na ten moment za darmo korzystają z obiektów
sportowych.
– Rozmawiałem już z panem
burmistrzem, żeby może zastanowić się chociaż
nad cząstką, nie pełną odpłatnością, bo wiem, że
te kluby w swoich zadaniach zleconych mają
przeznaczone środki na wynajem hali czy innych
obiektów sportowych – mówił Robert Toboła.
Taki pomysł nie znalazł uznania
radnych, czego wyraz dał Miłosz Łyszczyk.
– Uważam, że idea zwiększenia wpływów
poprzez zwiększanie opłat od stowarzyszeń
i innych podmiotów to zła droga. I tak gmina
dotuje stowarzyszenia i jeżeli przelejemy
dotacje na organizacje o charterze sportowym,
które zapłacą OSiR-owi, a OSiR to wciągnie do
budżetu to pytam się więc jakie to oszczędności?
Przede wszystkim należy ograniczyć koszty -
zauważył radny.
|
|
Wygląda na to, że Marek Olech,
jeszcze jako dyrektor OSiR oddał swoim byłym
pracownikom niedźwiedzią przysługę. W
listopadzie zeszłego roku, a więc w okresie
kiedy jako kandydat na burmistrza mówił, o
konieczności oddłużenia gminy, podjął decyzję o
podwyżce dla pracowników OSiR średnio o 1 200
zł, ale pieniędzy na tak wysokie pensje nie ma,
a tych co są wystarczy tylko do sierpnia. |