|
To był wyjątkowy koncert z trzech powodów. Po
pierwsze utwory Grzegorza Turnaua kojarzą się z
rozbudowaną aranżacją muzyczną. Bogatym
instrumentarium i licznym składem zespołu. A
tutaj na scenę wchodzi dwóch muzyków. Jeden nie
umie grać na fortepianie a drugi na gitarze.
Dwóch muzyków, dwóch artystów na scenie w
mglistej poświacie i wypełniona do ostatniego
miejsca sala widowiskowa Pyrzyckiego Domu
Kultury. Po jednej stronie dźwięk strun tych
głosowych, fortepianowych i gitarowych po
drugiej trzystuosobowa „cisza”. |
|
I tutaj kolejna druga wyjątkowość
tego koncertu – muzyka i klimat. Artyści w
niezauważalny sposób zabrali słuchaczy w podróż
po młodości i pierwszych pocałunkach. Wszyscy w
niewyjaśniony sposób odwiedzali bary i kabarety.
Nosili na rękach ojcowskie zegarki i wracali nad
ranem do współczesnej „Fabryki klamek”. Wszyscy
zatoczyli sentymentalne koło w alegorii piosenek
Wasowskiego i Przybory, Jana Kantego
Pawluśkiewicza, Marka Grechuty i Andrzeja
Sikorowskiego. I przy okazji „między ciszą a
ciszą” odwiedzili Johna Lennona, Grzegorza
Ciechowskiego, Billy Joela i „Panią Zosię”. Na
koniec, wracając na ulicę Bracką, pyrzyczanie
„nie tęsknili za komuną a tęsknili za
młodością”.
Trzecim ostatnim powodem wyjątkowości
tego wieczoru była wirtuozeria gry Jacka
Królika. Od Turnaua można było się spodziewać
tego tajemniczego klimatu z sowią duszą na
ramieniu, ale Królik był dla wielu tajemnicą.
Był sekretem do chwili owego koncertu. Niczym
magik wyczarowywał ze strun nieopisane dźwięki.
Malował z pasją tła do utworów śpiewanych przez
Turnaua. Prawdziwa poezja strun. Jacek Królik od
1996 roku jest stałym członkiem zespołu
krakowskiego barda, ale swoją gitarową karierę
zaczął dziesięć lat wcześniej współtworząc
kultową grupę CHŁOPCY z PLACU BRONI.
Współpracował również z LOMBARD-em i URSZULĄ.
Nagrywał płyty z Grzegorzem Ciechowskim, Justyną
Steczkowską i Renatą Przemyk. Teraz udowodnił,
że muzyka nie zna granic i rockowa dusza potrafi
cudownie rozumieć duszę poety i liryka. Jeszcze
raz potwierdziło się powiedzenie, że nie ma
różnej muzyki, jest tylko dobra lub zła. Do tej
pierwszej z pewnością należał koncert Grzegorza
Turnaua i Jacka Królika w Pyrzyckim Domu
Kultury.
|