|
Vojta Sedláček i Kuba Šlechta, uczniowie gimnazjum w Vysokim
Mycie (Czechy) zauroczeni byli Stonsami, Bobem Marleyem i Led
Zeppelin. Ogólnie pojęty rock stał się nich bazą do
komponowania własnych utworów. Na początku lipca 1999 roku
postanowili założyć własną kapelę. Po wielu perturbacjach
personalnych i wypracowaniu brzmienia ostatecznie w grupie
została Hanka Vedralowá na basie, Piškot na gitarze i Kristyna
Odvárková jako frontmenka i wcześniej wspomniani Vojta na
perkusji i Kuba na gitarze. Tak powstały DEDOVY BLECHY. W tym
składzie można było ich zobaczyć i posłuchać w holu
Pyrzyckiego Domu Kultury. Koncert odbył się 27 października w
ramach Dni Kultury Czeskiej obchodzonych w Pyrzycach. Mimo
młodego wieku muzyków (18-20 lat) zespół mile zaskoczył swoim
spontanicznym, rzetelnym rockiem z niekonwencjonalnymi
solówkami rodem z lat 80-tych. Takie od serca, nie przegadane
ale z żarem. Osobną uwagę przykuwały dziewczyny. Hanka na
basie i vokal Kristyny. Co nuta to radocha, co uderzenie w
strunę to porywająca chęć grania. Warto było posłuchać
czeskiego rocka.
Grupa dużo koncertuje. Granie w
klubach czy na festiwalach to jak sami mówią, następne
doświadczenie.
–„Jeszcze kilka dni temu daliśmy koncert w klubie ACORD w
Pradze, a teraz jesteśmy w Pyrzycach. Do Świąt Bożego
Narodzenia mamy już zaplanowane kilka koncertów- (mówi
Kristyna ) Po pyrzyckim występie, kilkoro miłośnikom ich
muzyki udało się dostać płyty CD. W dorobku mają już dwie.
Pierwsza nosiła tytuł Rock in Trzek - Live. Druga została
nagrana w tym roku. Na razie to tylko demo ale już są na
dobrej drodze wydania oficjalnego.
Publiczność w Pyrzycach była, ale
tłumów nie widziałem. Natomiast całkowita klapa miała miejsce
w Lipianach. Tam widownię policzono na palcach jednej ręki.
Trochę obciach. Jak zawsze u nas, lepiej po narzekać niż
ruszyć tyłki i zobaczyć. Ale to oddzielny temat. |