|
To najbardziej niezależna
impreza na świecie, jedno z niewielu takich
miejsc spotkań ludzi różnych kultur – punkowców,
rockowców, krysznowców, reggaeowców, fanów
metalu, anarchistów czy księży z „Przystanku
Jezus”. Największy Open – Air w Europie
zgromadził ponad 300 tysięcy osób, w tym około
50 tysięcy z Niemiec. Na festiwalu nie zabrakło
również pyrzyczan.
Minęły czasy sowieckiej dominacji i
cenzury. To, co było zakazane, jest dziś
dozwolone. Demokracja góruje. To, co zawsze
fascynowało młodych ludzi można określić w
trzech słowach – Peace, Love, Music (ang. Pokój,
Miłość, Muzyka). Pod tymi hasłami już od 16 lat
fundacja Jurka Owsiaka, założyciela Wielkiej
Orkiestry Świątecznej Pomocy, organizuje w
Kostrzynie nad Odrą (ok. 90 km od Pyrzyc)
Przystanki Woodstock.
W wywiadzie dla Gazety Wyborczej
Owsiak w następujący sposób scharakteryzował
imprezę: - Gramy od 15 lat i nadal jesteśmy
niezależnym festiwalem, pełnym energii. Nie
szpanujemy na najlepszy festiwal na świecie, ale
na pewno jest on najpiękniejszy. To takie Made
in Poland - |
|
W mroku gigantycznej sceny ustawiono
pół tysiąca przenośnych toalet, kawiarenkę
internetową, pocztę, kasy PKP, bankomaty, biuro
rzeczy znalezionych. Oddawano krew w specjalnych
ambulansach. Portal allegro.pl zorganizował
specjalną strefę eko (AllforPlanet),w której za
pięć zebranych butelek PET, otrzymywało się
półlitrową wodę mineralną. Można było naładować
telefon za pomocą specjalnie do tego celu
przygotowanymi roweroładowaczami. Poza tym
postanowiono pobić rekord Guinnessa w grze na
byle czym. No i pobito. Anglicy zostali
zepchnięci na drugie miejsce.
Przepięknie została zorganizowana
scena ASP, na której odbywały się spotkania z
aktorami, reżyserami, czy politykami. Na
przystanku obecni byli m.in. Marek Konrad,
Andrzej Wajda, czy Jerzy Buzek, całkowicie
oszołomieni organizacją i panującą atmosferą. W
specjalnie przygotowanym namiocie można było
zagrać na instrumentach zespołów m.in. Led
Zeppelin.
Łącznie na Przystanek Woodstock
zaplanowano 75 koncertów. Zagrali m.in. Ewelina
Flinta & Goście na dobry początek, Papa Roach z
USA, brytyjski skrzypek Nigel Kennedy, Peyoti
for President (porównywana do Manu Chao),
niemiecki Orphan Hate, Justyna Steczkowska,
Pampeluna, Maleo Reggae Rockers & Goście, Lao
Che, którego koncert zarejestrowano na DVD, a
płyta ukaże się jesienią, Łąki Łan, Zielone
Żabki.
W niedzielę swój jubileuszowy koncert
miała także Armia Tomka Budzyńskiego. Na małej
scenie zagrała m.in. Arka Noego.
Na polu pod Kostrzynem rozbitych
zostało kilka tysięcy namiotów. Stworzona
została m.in. wioska WEGE (dla wegetarian), czy
chociażby wioska kuglarska. Swoje „centrum”
mieli także wyznawcy Hary Kriszny, oferujący
wyśmienite i tanie dania na każdą porę dnia. W
przelewającym się tłumie dostrzec można było
przeróżne T – Shirty. Jedne z bardziej
dowcipnych to: partyjne „PiS” (Piwo i Seks), czy
„1 piwo, 3 piwo, 5 piwo, gleba”. Co niektórzy
zbierali na alkohol koszulkami „Zbieram na
piwo”, czy „Polak nie kaktus, piwo pić musi”.
Grubsi także nie żałowali i zakładali koszulki z
napisami: „Nie dałem się anoreksji”. Inni zaś
zamiast koszulek, spacerowali z transparentami:
„Jeśli się masturbujesz – uśmiechnij się”, czy
„Przytulę za całusa”.
Nad bezpieczeństwem festiwalu czuwało
ponad tysiąc wolontariuszy Pokojowego Patrolu,
Policja, Straż Pożarna, Pogotowie. Nawet
niemieckie jednostki Rettungswagen, Polizei oraz
Feuerwehr czuwały nad bawiącymi się. Woodstock
został dopięty na ostatni guzik, precyzyjnie
zorganizowany. Rzecznik WOŚP i Woodstocku
Krzysztof Dobies dla GW dodaje: - Niemcy
bombardują nas e – mailami w sprawie
bezpieczeństwa. Nie mogą uwierzyć, że od Polaków
można się uczyć organizacji wielkiej imprezy.
Na Woodstocku nie zabrakło pyrzyczan.
Nasza młodzież w zorganizowanej grupie bawiła
się i wypoczywała wspólnie. Na przystanku
obecnych było około 30 osób z naszej
miejscowości. – Było super – konkluduje jedna z
uczestniczek imprezy, Marta. Wielu przybrało na
ten weekend image Jacka Sparrowa, Pana Planety,
czy Dnia i Nocy. – Przebieranie się jest fajne –
mówiła w pociągu Jola, po raz piąty jadąca na
Woodstock. – W zeszłym roku spotkałam Tarzana –
chwaliła się Paulina z Gryfina.
Większość pyrzyczan imprezowała
pierwszy raz, ale zapowiedziała, że za rok na
pewno pojawi się na polu pod Kostrzynem. Należy
wspomnieć, że Woodstock nie jest imprezą, gdzie
nie jest niebezpiecznie. Spotkać było można
rodziców ze swoimi dwu- lub trzyletnimi dziećmi.
Na festiwalu oraz w mieście występuje
kategoryczny zakaz sprzedaży napojów w szklanych
butelkach, wódki i wina w trakcie trwania
imprezy. Dozwolone jest piwo w puszkach lub
lane. Każdemu podczas zakupu był sprawdzany
dowód osobisty, nie ważne czy staro, czy młodo
wyglądał.
Jak świeże bułeczki sprzedawały się
koszulki (35 zł) i książki (25 zł) o Woodstocku.
Jest w nich opisana historia festiwalu oraz
własne refleksje Jurka. Dziennikarze omijają
szerokim łukiem imprezę od samego początku jej
powstania. Owsiak chciałby, żeby chwalono
Woodstock za artystyczne dokonania. „Bo tak to
już jestem nasycony”- dodaje w treści książki. I
to nie jest tak jak mawiają, że spotyka się
tylko wariatów, idiotów, czy ćpunów. Są to
rozsiewane stereotypy, szczególnie nakręcane
przez media, wolące promować własne, komercyjne
festiwale.
Ci, którzy nigdy tam nie byli i nie
widzieli, jak się bawią młodzi ludzie, tworzą
negatywne stereotypy. Społeczeństwo uważa
woodstockowiczów za groźnych, fałszywych i
brutalnych ludzi. Duży błąd. Ci ludzie nie mówią
językiem z pism dla nastolatek, czy prostackich
tabloidów. Nie używają wulgaryzmów, nie klną na
potęgę. Rozmawia się czystą polszczyzną. "Widzę,
że po naszym festiwalu ludzie są pozytywnie
nakręceni, myślą o tym, co zrobić ze swoim
życiem, chcą działać" - mówi Jerzy Owsiak w
wywiadzie dla "Metra".
Woodstock to jedyne miejsce, gdzie
ponad 300 tysięcy osób staje się jednością.
Gdzie miłość i wolność grają w rytm serca
każdego uczestnika imprezy. To ta impreza
powoduje, że ludzie stają się sobie bliżsi,
okazują więcej tolerancji, kultury. W tym
miejscu można poczuć to, czego nigdzie indziej
się nie poczuje. Co to takiego? Nie ma na
świecie słowa, albo ja takowego nie znam, które
by mogło określić wagę i rangę Open – Airu
Woodstock. Żeby to zrozumieć, trzeba tam po
prostu być. Choć raz w życiu być na Woodstocku. |