|
– Pożar wybuchł nagle, wszyscy
jesteśmy w szoku – opowiada jeden z
pracowników fabryki. Póki co nie są znane
przyczyny katastrofy. Można przypuszczać, iż
było to zwarcie elektryczne w maszynach
przetwarzających granulat na materiał
styropianowy, bądź nieuwaga któregoś z
pracowników. Wyklucza się raczej podpalenie.
Płomień przedzierał się przez dachy lekkich,
aluminiowych konstrukcji, ocieplonych
styropianem. Są nikłe szanse na uratowanie
czegokolwiek, co by pozostało w płonącej
fabryce. Co najgorsze, czarny dym palącego się
plastiku jest niezdrowy dla środowiska oraz jego
mieszkańców. A unosi się wysoko i wspomagający
go wiatr rozprzestrzenia na okoliczne
miejscowości. Dym jest widoczny gołym okiem
nawet w Pyrzycach. Póki co, nie wiadomo, czy są
ofiary tragedii.
– Najgorsze jest to, że setki ludzi straci
pracę –
mówi Leokadia, jedna z mieszkanek okolicznych
wiosek. |