:: AKTUALNOŚCI   :: MIASTO   :: SPORT    :: FIRMA  :: FORUM   :: KONTAKT  


    "Kaplica" czeka na lepsze czasy...

08.01.2010


   reklama
     

        Losy sali „przyszpitalnej” lub jak inni nazywają „kaplicy” czy „sali gimnastycznej” toczyły się różnie. Przy dawnej ulicy Klonowej odbywały się msze, śluby i chrzciny. Wyświetlano tam też filmy, a potem grano w koszykówkę. Był pub i bilardy, a przez jakiś czas można było legalnie dostać po twarzy – na ringu bokserskim. Teraz w opłakanym stanie czeka na lepsze czasy.

Budynek trafi w kolejne ręce

Obecny stan jest tragiczny

"TITANIC" zatonął. Mamy nadzieję, że budynek ocaleje

Po wojnie mieściła się tu kaplica (foto: B. Garczyński)

 

        Ostatnio budynek użytkował Uczniowski Klub Jeździecki „JAKOSS”.
        – Sala była okradana i dewastowana. OSiR nie miał środków i nie chciał go utrzymywać – opowiada Jarosław Kossowski - Zwróciliśmy się więc do burmistrza o wynajęcie nam tej sali na cele sportowo-statutowe, nie dochodowe -
        Kossowski zapewnia, że członkowie klubu wyremontowali dach, położyli nową podłogę, pomalowali ściany, doprowadzili wodę. Od czasu wygaśnięcia umowy wynajmu, obiekt zaczął niszczeć. Niestety, obecnie dewastację obiektu widać gołym okiem. Brak opieki, wilgoć, powybijane szyby. Zaniepokoiło to mieszkańców i pyrzyckie władze.
        – Kaplica była użyczona dla UKJ JAKOSS, aby realizowała swoje zadania statutowe. Umowa użyczenia wygasła z dniem 31 marca 2009 - wyjaśniał burmistrz Pyrzyc Kazimierz Lipiński. – Tak się dzieje, że ten co użycza, zwraca. Tak się nie stało -
        Gmina nie mogła odzyskać swojego mienia. Najemca skutecznie unikał przekazania kluczy. Swój sprzeciw tłumaczył dużym wkładem poniesionym w adaptację sali i obietnicą burmistrza, że w zamian dostanie inny lokal. Rozważano wejście do budynku w asyście Straży Miejskiej i przewiezienie majątku do mieszkania właścicieli klubu. Odstąpiono jednak od takiego rozwiązania. Spór trafił do sądu.
        30 grudnia 2009 roku, po trzech rozprawach i nieobecności podczas ostatniej z nich przedstawicieli UKJ „JAKOSS”, zapadł ostateczny werdykt. W tym pojedynku wygrała Gmina Pyrzyce.
        Jest już plan zagospodarowania tego miejsca. Ma tu być siedziba romskiego stowarzyszenia PATRA i miejsce prób zespołu CIERCHAJ. Czas pokaże czy budynek z bogatą historią zostanie uratowany czy zupełnie popadnie w ruinę.

 
   reklama  
   
 

        Święte miejsce
        Kilka miesięcy po zakończeniu II Wojny Światowej, 2 września 1945 roku z Brzeska Szczecińskiego do Pyrzyc przybył ksiądz Stanisław Koszarek. Kapłan Chrystusowiec, stał się dla napływających osadników pierwszym polskim duchownym i pierwszym pyrzyckim proboszczem po wojnie. (Warto przypomnieć, że w Pyrzycach istniała już Polska kapliczka katolicka, a parafia skupiała ponad 500 wiernych. Polscy robotnicy wybudowali ją na przełomie 1909 – 1910 roku.)
        Świątynie w mieście, po działaniach wojennych były zupełnie zniszczone. Jedne zrównane z ziemią inne straszyły poszarpanymi kikutami murów. Ks. Koszarek znalazł w zachowaną w niezłym stanie salę sportową i z pomocą pierwszych osadników zaadoptował ją na cele religijne. Już 8 września 1945 roku odprawiona została pierwsza msza święta. Na początku marca 1946, władze państwowe przyznały salkę gimnastyczną przy obecnej ul. Jana Pawła II, księżom Chrystusowcom. Tutaj po raz pierwszy osadnicy przybywali na pasterkę. W kaplicy zawierano śluby i chrzczono dzieci. Potem nastały lata realnego socjalizmu.
        Świeckie dzieje
        Na początku lat 60-tych władze komunistyczne przestały tolerować odbywające się tu nabożeństwa. Zabrano salę gimnastyczną przy ówczesnej ulicy Klonowej Chrystusowcom i przeznaczono ją na cele społeczne. Budynek pełnił różne funkcje.  Ćwiczył tam Zespół Pieśni i Tańca „Ziemi Pyrzyckiej”, rozgrywano mecze siatkówki, odbywały się akademie i przedstawienia.
        Po rozebraniu domu kultury przy ul. Obrońców Stalingradu, mieszczące się tam kino Robotnik, przeniesiono do wspominanego obiektu. Projekcje filmów zaczęły obumierać. Dni Filmu Radzieckiego i starocie światowego kina nie skupiały już takich tłumów jak niegdyś. Nawet zakłady pracy nie były skłonne płacić za bilety. Popularne dawniej PORANKI nie przyciągały już dzieci przed duży ekran. Zaniechano wyświetlanie filmów. Powrócono do pierwotnej funkcji – sali gimnastycznej.
        W pomieszczeniach na piętrze powstał jeden z pierwszych PUB-ów w Pyrzycach. Głośne intonowanie „Bo do tanga trzeba dwojga” Budki Suflera zakłócało często pracę lekarzom z Pogotowia Ratunkowego. Potem kolejno działały salon bilardowy, kawiarenka komputerowa i siedziba pyrzyckich pięściarzy oraz dżokejów.
        Pyrzycki Dom Kultury kilka razy reaktywował w tym miejscu pseudo-kino. Krzesełka drewniane wypożyczone ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego, kawał płótna, projektor i kilka seansów wypełnionych do ostatniego miejsca. To tam po raz ostatni zatonął w Pyrzycach legendarny TITANIC.

From

 
 
 
     
 
powrót


 reklama

ZAMBRZYCKI    ARMEL    SAJ-BUD  AJAGA Meble           


 Copyright © 2004-2011 Agencja NEFRE

Wszystkie Prawa Zastrzeżone

statystyka