|
Wybitny pedagog, trener, dziennikarz sportowy - Józeł
Bronisław Czaboćko, świętował ostatnio swoje 60 urodziny.
Niemal całe życie poświęcił Pyrzycom. W 1968 roku został
nauczycielem w Szkole Podstawowej nr 1 potem w Zbiorczej
Szkole Gminnej. Przez wiele lat dyrektorował tej placówce.
Znany z boisk sportowych, ze stron Gazety Ziemi Pyrzyckiej, z
naszego podwórka. Pan Józef ciągle jednak podkreśla, że
urodził się w Lipianach i tam w Liceum Ogólnokształcącym
uzyskał Maturę. Dzieciństwo zaś spędził we wsi Sokolniki. –
Człowiek żyje dniem dzisiejszym i przyszłością. Ale przychodzi
czas, że zaczynamy oglądać się za siebie, powracać do lat
dziecinnych - powiedział Jubilat podczas benefisu
zorganizowanego przez przyjaciół w Ośrodku Sportu i Rekreacji.
W trakcie uroczystości Pan Czaboćko wspominał osoby, które
swoją postawą wpłynęły na jego życie. Jedną z nich był Jan
Rola, legenda wśród działaczy sportowych Ziemi Pyrzyckiej.
Ciepło mówił również o Leszku Słonince. W tym miejscu,
poczułem dziwny dreszcz emocji. W moim pamiętniku z 1979 roku
widnieje wpis „Nie czas milczeć gdy ryczą stada – J.
Czaboćko” . Wtedy jakże wymowne. Poniżej kilka trafnych
słów skreślił wspominany przez solenizanta Leszek Słoninka.
Na koniec uroczystości były
tradycyjne kwiaty, podziękowania, życzenia i wyrazy szacunku.
Zapytany o marzenia odpowiedział „Moje marzenia się
spełniły. Mam kochaną rodzinę, pracę którą lubię, przyjaciół.
Jednak jeszcze mam jedno pragnienie. Chciałbym aby moje
wnuczki zostały siatkarkami”. Sądzę, że wszyscy życzymy
Panu Józefowi Czaboćko spełnienia tego życzenia |