|
- Wszyscy widzieliśmy projekt budżetu na 2010
rok i tam nie ma tężni. Jeżeli podpisaliśmy
zobowiązanie, i to nie małe, zarówno na
wykonanie projektu budowlanego i wykonawstwo
robót, musimy za to zapłacić. W związku z
powyższym wyrażam swoje zdziwienie, dlaczego nie
ma w budżecie tej pozycji skoro istnieje taka
informacja, że jest zawarta umowa na projekt
budowlany i na wykonawstwo – mówił podczas
listopadowej sesji radny Mariusz Majak. |
|
Umowa na zaprojektowanie i
budowę tężni drewnianej tradycyjnej o długości
80m, szerokości 10 m i wysokości 9 m wraz z
zagospodarowaniem terenu faktycznie została
zawarta i opiewa na łączną sumę 8 881 600 zł.
Pierwszym jej etapem jest opracowanie projektu
za 610 000 zł, który miał być wykonany w ciągu
sześciu miesięcy czyli do września tego roku,
jednak na razie go nie ma. Budowa tężni wraz z
infrastrukturą techniczną ma kosztować 3 875 696
zł, zaś zagospodarowanie terenu i budowa małej
architektury kolejne 4 395 904 złotych.
Umowa na tak niebagatelne sumy
została zawarta choć w kasie gminy nie ma na
inwestycję pieniędzy, zabezpieczona jest tylko
kwota na projekt. Czy w takim przypadku był sens
wiązać się umową.
- Wszystko ma sens jeśli ktoś ma
jakaś wizje, pomysł, marzenie, plany i warto to
robić. Jeśli będzie się czekało na gotowe,
najpierw zebrać pieniądze, pewnie jeszcze nie
zadłużyć się to nic się nie wykona –
odpowiedział Kazimierz Lipiński.
Gmina starała się o dofinansowanie z
Regionalnego Programu Operacyjnego oraz
Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy, w obu
przypadkach bezskutecznie.
- Ja rozumiem, że czasami może się
nie udać jakiś program, tylko na litość boską
nie róbcie najpierw banerów „inwestycja 2010
roku”, pełna kampania wokół tężni, a na końcu
pokazuje się figę. Róbmy swoje co do nas należy
w ciszy i spokoju, a chwalmy się efektami po
zakończeniu inwestycji – apelował podczas
sesji przewodniczący rady miejskiej.
Ostatnią deską ratunku jest
podpisanie z Bad Sülze wieloletniego programu na
współpracę i złożenie wniosku o dofinansowanie
do programu Interreg IVA. Wspólna sesja obu rad
planowana jest na 15 stycznia 2010 roku.
Niemniej jednak trzeba będzie zabezpieczyć 15%
wkładu własnego planowanej inwestycji, a projekt
przyszłorocznego budżetu tego nie przewiduje.
- Sadzę, że nie ma problemu, żeby
1 200 000 zł się nie znalazło, aby pokazać wkład
własny - uważa burmistrz Pyrzyc.
Trochę trudno w to uwierzyć
przyglądając się batalii o „marne” 630 000 zł,
które gmina chciała uzyskać z podwyżki podatku
od nieruchomości, ale trzeba wykorzystać każdą
okazję, bo w przypadku odstąpienia od umowy
zapłacimy firmie z Leszna, zgodnie z umową, karę
w wysokości 5% wynagrodzenia umownego, a więc
kwotę niebagatelną.
Wracając do banera
-
Baner został powieszony nie dla mieszkańców
Pyrzyc, chociaż w pewnym sensie też tak, ale
przede wszystkim dla tych, którzy przez Pyrzyce
przejeżdżają – wyjaśnia Kazimierz
Lipiński - Zakładałem, że po raz ostatni
przez Pyrzyce jadą turyści z południa nad morze.
Tam było napisane „inwestycja 2010 roku”,
chciałem żeby się zapoznali i pewnie pasażerowie
sobie zanotowali -
Kto w lipcu będzie tłumaczył turystom, że tężni
w Pyrzycach nie ma?
|