:: AKTUALNOŚCI   :: MIASTO   :: SPORT    :: FIRMA  :: FORUM   :: KONTAKT  


   "Dla dobra szkoły"

03.12.2008


   reklama
     

        Pod koniec października w Zespole Szkół Nr 2 RCKU w Pyrzycach zawrzało z powodu odwołania przez starostę pyrzyckiego Wiktora Tołoczko dyrektora tej placówki Waldemara Lemiesza, wyłonionego w drodze konkursu. Jego kadencja upływała dopiero w 2011, ale Zarząd Powiatu postanowił wcześniej odwołać go ze stanowiska.

 

        - Był słabym dyrektorem, a na słabego dyrektora nas nie stać – ocenia starosta. - Trzy lata to jest długi okres na to żeby ktoś się sprawdził. Waldemar Lemiesz się nie sprawdził. W związku z tym podjąłem decyzję w stuprocentowym przeświadczeniu, że czynie dobrze dla tej szkoły -

        „Ręce w kieszeni...”
        Wiktor Tołoczko zarzuca byłemu szefowi szkoły brak zaangażowania z jego strony w poprawę bazy dydaktyczno-wychowawczej i sportowej szkoły, brak działania w kierunku modernizacji, inwestycji czy ograniczenia kosztów utrzymania dwóch budynków internatu.
        - Wszystkie inwestycje, które zostały zrealizowane: Orlik 2012, wybudowanie na terenie RCKU mieszkań chronionych, remont sali sportowej, wymiana okien i oświetlenia, remont cząstko-wy pawilonu zapaśniczego, remont stołówki, przystosowanie i zagospodarowanie przez Inspektorat Weterynarii pietra internatu, projekty związane np. ze zdobyciem prawa jazdy dla uczniów, ze szkoleniami wszelkiego typu były inicjatywami starostwa powiatowego, zarządu i wydziałów. Nie wynikały z inicjatywy dyrekcji – wylicza Tołoczko. - Okazało się, że przez trzy lata nie było ani jednej inicjatywy, która by wypłynęła od dyrektora, a te medialne przekłamania, że on spowodował, że jest realizowany projekt młodzież zdobywa prawo jazdy, że to on wyremontował stołówkę, że to on przeprowadził jakąś inwestycję po prostu są nieprawdą -
        Waldemar Lemiesz jest oburzony zarzutami o brak inicjatyw. Uważa, że są dla niego krzywdzące.
        - Mieszkania chronione to była inwestycja starostwa, ja nawet dokumentacji nie miałem. „Orlik” to też nie była moja inwestycja. Ja chciałem, żeby zrobić termomodernizacje szkoły, a nie medialnego „orlika”. Tylko pytanie czy powinien stać na terenie naszej szkoły? - zastanawia się.
        - Projekty „Więcej wiem, łatwiej zdam”, „Kombajn, ciągnik czy samochód – damy radę” napisali moi nauczyciele. To my stworzyliśmy grupy, stworzyliśmy zajęcia, zrobiliśmy wszystko, a przez wydział oświaty musiały przejść, bo my sami nie mogliśmy z nimi wyjść na zewnątrz. Oni tam upiększyli, zrobili pod względem prawnym i puścili do wojewódzkiego urzędu pracy, ale to moi nauczyciele pisali projekty! - zapewnia Lemiesz.
        Nie zgadza się również z zarzutami, że nie szukał rozwiązań, aby zmniejszyć koszty utrzymania internatów.
        - Na początku 2007 roku, zaraz jak mnie powołali, mówiłem, żeby przenieść tam Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, wydział geodezyjny, Zarząd Dróg Powiatowych. Żeby te około powiatowe jednostki były w tym internacie. Patrzyli na mnie jak na idiotę, a po roku czasu sami do tego wrócili. -
        Były dyrektor zapewnia, że dbał o szkołę o ile pozwalały mu na to posiadane fundusze.
        - W ubiegłym roku w szkole wypracowaliśmy ponad 600 tys. zł. Wymieniłem oświetlenie, zrobiłem pracownie architektury i krajobrazu, powymienialiśmy część okien, na to nam starczyło i nie wołaliśmy na to pieniędzy -

 
   reklama  
   
 

        Z finansami na bakier
        W okresie od 19 marca do 17 kwietnia br. w Zespole Szkół Nr 2 RCKU w Pyrzycach przeprowadzono kontrolę w zakresie prawidłowości funkcjonowania jednostki. Protokół pokontrolny zawierał 28 uchybień i nieprawidłowości oraz zaleceń co do sposobu ich naprawienia i prawidłowego postępowania w przyszłości. Dyrektor odpowiedział po ponad dwóch tygodniach zaledwie dwoma zdaniami, po czym został poproszony o odniesienie się do wszystkich 28 punktów, w tym wielu o charakterze finansowym.
        - To nie były wielkie zarzuty, niektóre to zaległości jeszcze poprzednich dyrektorów – tłumaczy Waldemar Lemiesz. - Niektóre zarzuty były takie, że coś musieli znaleźć. Niedługo powiedzieliby, że w ubikacji zamiast szarego papieru ma być niebieski. Do jednego mogę się przyznać, że zdawkowo odpisałem na te zalecenia pokontrolne. Napisałem tylko, że będzie to zrobione do końca tego roku -

        Dyscyplina musi być
        Koronnym argumentem za odwołaniem dyrektora było nie-przestrzeganie dyscypliny finansów publicznych. W trakcie roku budżetowego, bez konsultacji z organem prowadzącym, zmienił on sposób rozliczania kosztów ogrzewania i do-stawy ciepłej wody do jednostki. Szkoła miała ponosić 97% kosztów, a warsztaty 3%.
        Do organu prowadzącego wpłynął wniosek dyrektora szkoły w sprawie zmian w planie finansowym jednostki, który zawierał między innymi zwiększenie wydatków do końca 2009 r. na zakup energii o kwotę łączną 146 000 zł .
        - Pan Waldemar Lemiesz świadomie zwiększył koszty użytkowania szkoły. Jak można coś takiego zrobić w roku budżetowym kiedy wiadomo jaka subwencja oświatowa została naliczona. Okazało się, że dla pana Lemiesza dyscyplina finansów publicznych jest nieistotną przesłanką do tego, żeby dbać o finanse szkoły – uważa starosta.
        - Musiałem tak zrobić zgodnie z zaleceniem Regionalnej Izby Obrachunkowej, ale też na sugestie dyrektora Jakieły. Inaczej zarzucono by mi, że nie zostało to zrobione – tłumaczy Waldemar Lemiesz. - Szkoła nie poniosła z tego tytułu nawet grosza strat. Zrobiłem to tylko na papierze. Do końca roku gospodarstwo pomocnicze płaciłoby tak jak do tej pory. Taki podział kosztów miał być on nowego roku, żeby starostwo wiedziało, że trzeba zwiększyć budżet szkoły o dodatkowe koszty energii cieplnej – dodaje.

        „Nie miał prawa...”
        Starosta wypomina również fakt, że w czasie zatrudnienia na stanowisku dyrektora stwierdzono naruszenia dyscypliny pracy, co skutkowało karą dyscyplinarną oraz obniżeniem dodatku motywacyjnego.
        - W 2008 roku, 02 października zostałem ukarany, słusznie czy niesłusznie. Zgodnie z kodeksem pracy kara powinna zostać wymazana po roku, czyli 02 października 2009 roku kary nie ma. Starosta powołuje się na nią w uzasadnieniu do uchwały z 27 października. Nie miał prawa tego robić! - oburza się były dyrektor.

        Odwołanie z funkcji dyrektora nie jest rozwiązaniem stosunku pracy. Waldemar Lemiesz nadal jest nauczycielem i po zwolnieniu lekarskim podejmie pracę w szkole. Na razie złożył do Sądu Pracy pozew o nieuzasadnione od-wołanie ze stanowiska.
        - Z podniesioną głową wrócę do szkoły i każdemu spojrzę prosto w oczy. Nie jestem idealny, błędy zawsze można popełnić. Nie myli się ten kto nic nie robi - twierdzi były dyrektor.

Artur Kuca

 
 
 
     
 
powrót


 reklama

ZAMBRZYCKI    ARMEL    SAJ-BUD  AJAGA Meble           


 Copyright © 2004-2011 Agencja NEFRE

Wszystkie Prawa Zastrzeżone

statystyka