|
Kochajcie ludowych artystów |
|
04.06.2009 |
|
|
|
|
Trzydzieste Spotkania z Folklorem już za nami. Jedni
oceniają je dobrze, innym zabrakło większej ilości
grup z zagranicy. Byli i tacy, którzy jak co roku
mówią, że były najgorsze i należy zaprzestać z tym
festiwalem. Ilu widzów tyle zdań. Ważne jednak jest
to, że większość chce tych Spotkań, może w zmienionej
formule, ale chce. |
|
|
|
 |
|
Kapela Pyrzycka - to od niej wszystko się
zaczęło |
|
 |
|
otwarcie festiwalu i prze- kazanie klucza do
miasta |
|
 |
|
Janusz Szpaczyński został wyróżniony Gryfem
Pomorskim |
|
 |
|
jubileuszowy festiwal poprowadził Stanisław
Lukaszczyk z Bukowiny Tatrzańskiej |
|
 |
|
publiczność dopisała |
|
 |
|
wystawa "PLAKAT i FOTOGRAFIA - historia Spotkań" |
|
 |
|
symbolicznym płotek z 30-toma sztachetkami
symbolizujące państwa, z których zespoły gościły
w Pyrzycach |
|
 |
|
|
|
 |
|
ZPiT
PYRZYCE prowadził korowód ulicami miasta |
|
 |
|
Serbowie z zespołu Abrašević |
|
 |
|
Kresowianka |
|
 |
|
Estampa Baturra z Hiszpani |
|
 |
|
Swaty z Koszalina |
|
 |
|
Mladost z Serbii |
|
 |
|
ZŚ
Pyrzyczanka |
|
 |
|
Aura
z Bułgarii |
|
 |
|
Cliver |
|
 |
|
na
dworze ulewa, a w ratuszu hiszpanki pozują
miejscowym fotografikom |
|
 |
|
zawsze uśmiechnięte piękne Serbki |
|
 |
|
Serbska orkiestra rozgrzewa się przed występem |
|
|
|
|
Oczekiwania były duże. Jubileuszowy, 30.
festiwal stanowił dla organizatora – Pyrzyckiego
Domu Kultury, nie lada wyzwanie. Kto będzie
gwiazdą? Jakie zespoły przyjadą? Czy będą starzy
znajomi prowadzący niegdyś festiwal. Czy Jasiu
Gąsiorek wejdzie na scenę i powita publiczność
swoim legendarnym „he he hej, poklepojcie,
poklepojcie !!!” Takich pytań było bez liku.
Przez ostatnie lata zmieniające się
często dyrektorki wymyślały coraz to bardziej
karkołomne niespodzianki. Festiwal stał się
polem eksperymentalnym, nie służącym wcale
utrzymaniem rangi ludowego święta, a
przypodobaniu się władzy i mieszkańcom Pyrzyc.
Od jakiegoś czasu chciano pogodzić imprezę
folklorystyczną z ludyczną masówką i odpustowym
jarmarkiem. W tym roku chciano powrócić do
początków. Nie cofnąć się, a wrócić do klimatu z
przed lat.
- Pyrzyce stały się dzięki temu
festiwalowi Europejską Stolicą Kultury Ludowej –
podkreśla Zdzisław Tararako, dziennikarz
radiowy od początku związany z Pyrzyckimi
Spotkaniami - To jest ewenement na Pomorzu
Zachodnim. Tu jak nigdzie dba się o kultywowanie
tradycji ludowej -
To właśnie kultura ludowa, czy lubimy
ją czy nie, jest naszym wyróżnikiem w Unii
Europejskiej. Słuchając występu Kapeli
Pyrzyckiej, reaktywowanej po latach, miało się
wrażenie, że czas zatrzymał się w miejscu.
Muzykanci ciągle w szczytowej formie. Z tą samą
werwą i polotem wykonali „Halinkę”, Polkę
Lulków” czy „Polkę z Rożnowa”. Ryszard Flak,
Ryszard Głogowski, Artur Marcinkiewicz, Gabriel
Oświeciński, Witold Różalski czy niezrównana
Ewa Sikora zasłużyli na najwyższe słowa
uznania. Kapeli wtórowały dziewczyny z młodszego
pokolenia Agnieszka Urbańska i
Agnieszka Różalska.
– Słuchając Pyrzyckiej Kapeli
mówię KOCHAJCIE LUDOWYCH ARTYSTÓW. To wszystko
nie umarło, to jest tu żywe – mówi dr
Bogdan Matławski, etnograf, folklorysta -
W Pyrzycach kultura ludowa ma się dobrze i z
tego powinniśmy być dumni. Przy takich
wykonawcach i takiej muzyce, aż chce się
pobiesiadować - |
|
|
|
Symboliczny płot
Przez te 29 lat na festiwalu mieliśmy
najlepsze przykłady kultury ludowej nie tylko z
Europy, ale i z Azji i Ameryki. Z tej okazji na
skwerze obok ratusza wkopano okolicznościowy
płot. Na sztachetach wypisano państwa
występujące na pyrzyckiej scenie. Zamysł jest
taki, aby kolejny zespół przyjeżdżający na
festiwal, a jeszcze nie mający swojej
sztachetki, wbił ją osobiście w stojący płot.
– Byłam na wielu festiwalach w
Europie - mówi Pani Marzena, tłumacz zespołu
z Serbii – ale nigdzie nie widziałam tak
oryginalnego pomysłu, aby podkreślić narodowość
występujących zespołów. Moi Serbowie będą dumni
jak zaistnieją na symbolicznym płocie obok USA,
Niemiec, Polski czy Francji, Będą w gronie
jednej dużej folklorystycznej rodziny -
Nie tylko dla przybyłych do nas gości
ten pamiątkowy płot był miłym zaskoczeniem, a
zarazem ciekawostką. Dla wielu Pyrzyczan nazwy
pewnych państw wywoływały na twarzy pewne
zdziwienie. – Chiny? A kiedy były u nas
Chiny- pyta jeden z młodych przechodniów.
Był zespół z Chińskiej Republiki
Ludowej, była i grupa z Indii, z Tajlandii i z
wielu innych państw, o których mieszkańcy już
może nie pamiętają. Ten płot ma przypominać, a
jednocześnie promować festiwal wśród
odwiedzających nas gości.
Nagradzać i pamiętać czy zapomnieć
Często zapominamy co było wcześniej,
ile pracy i własnego czasu, a często i własnych
pieniędzy włożyli organizatorzy w powstanie,
kontynuowanie kolejnych edycji i kultywowanie
tej legendy Spotkań. Nawet wśród samych
działaczach kultury związanych z folklorem,
jedni chcieli wyróżnić i pamiętać o weteranach
festiwalu inni są zdania, że ważne jest tu i
teraz. Jak to zawsze bywa przy takich
uroczystościach w tyglu artystycznym zrobił się
ferment. Ostatecznie Janusza Spaczyńskiego
odznaczono Gryfem Pomorskim, a członków
reaktywowanej Pyrzyckiej Kapeli wyróżniono
dyplomem i „Kogucikiem”.
Pracownicy Pyrzyckiego Domu Kultury
od najwyższego do najniższego szczebla otrzymali
dyplomy ze słowami podziękowania. Goździków nie
było, niesmak pozostał. Tutaj należałoby
ponownie zacytować dr Bogdana Matławskiego
„Kochajcie ludowych artystów”. Ja bym to trochę
zmodyfikował i powiedział – „kochajcie swoich
artystów”, bo nie są oni sportowcami.
Niepodważalny wysiłek jedynie po części
ilustrowała wystawa „PLAKAT i FOTOGRAFIA –
historia Spotkań. Zwiedzający ekspozycję często
przypominali sobie ludzi, zespoły i sytuacje
związane z festiwalem, nawet te z przed
kilkunastu lat.
FOLK czy POP
Jakie następne?. Stonowane,
spokojniejsze, bez fajerwerków typie Disco-Polo.
Taka jest opinia nie tylko znawców kultury
ludowej, ale i samych mieszkańców Pyrzyc.
Opinie są różne, zdania podzielone.
Jak zawsze sedno sprawy leży po środku. Na pewno
coś z festiwalem trzeba zrobić skoro tak dużo
mówi się o zmianach. Może zamiast co roku,
zrobić festiwal co 2 lata - jak usłyszałem od
jednej z instruktorek PDK. Niech w jednym roku
będzie prawdziwe święto kultury ludowej, gdzie
można nurzać się w tej muzyce, gdzie naprawdę
można smakować ten folklor, tą atmosferę, a w
następnym zrobić PYRZYCALIA - święto miasta. I w
tedy spokojnie zapraszać BOYS, BAJM czy Michaela
Jacksona lub ogłosić wybory Miss miasta. W
jednym roku święto ma folk w drugim kultura
popularna. Ale czy to nie byłaby kolejna
rewolucja? |
|
From |
|
|
|
|
|
powrót |
|
|
|
|
|