:: AKTUALNOŚCI   :: MIASTO   :: SPORT    :: FIRMA  :: FORUM   :: KONTAKT  


 Amoniak bez dozoru

12.05.2009


   reklama
     

        Kurier Szczeciński, 12 maja 2009       
        Po Sadach Pyrzyckich, niegdyś prężnie działającej firmie, gdzie produkowano olbrzymie ilości owoców, pozostały jedynie chłodnie. Znajdują się w nich trzy tony amoniaku.

 

        Urząd Dozoru Technicznego przeprowadził kontrolę w chłodniach, należących obecnie do prywatnej firmy. Wyniki budzą zaniepokojenie. Zbiorniki, w których znajduje się amoniak, nie przeszły badań z powodu braku legalizacji. To nie wszystko. Zawory bezpieczeństwa na całej długości instalacji okres ważności mają dawno za sobą.
        – Dowiedzieliśmy się o tym, gdy urząd przysłał do pełnomocnika firmy pismo pokontrolne. Było także do naszej wiadomości – mówi Jacek Marchlewicz, zastępca komendanta Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Pyrzycach. – W tej chwili zajmuje się tym pyrzycka straż miejska.

 
   reklama  
   
 

        Sprawa szczególnie niepokoi radnego Walentego Darczuka, który pytał, dlaczego gmina nie wie, że w chłodniach zabrakło osoby, która powinna dozorować urządzenia. Jego zdaniem to kolejna, po Krzemlinie i nieremontowanej od lat oczyszczalni ścieków, „bomba ekologiczna” w okolicy. Burmistrz Kazimierz Lipiński żartuje z radnego.
        – Mam nadzieję, że te bomby nie wybuchną – kwituje burmistrz. – Jestem w kontakcie z Urzędem Dozoru Technicznego, by opanować sytuację. Czy to jest kompetencja burmistrza? Dla jasności sprawy – będę się tym interesował.
        Na ul. Warszawskiej, gdzie znajdują się chłodnie, nie było osoby, której obowiązkiem było dozorowanie zbiorników z amoniakiem. Z wiedzy, jaką posiada J. Marchlewicz wynika, że pracownik został zwolniony przez właściciela obiektu.
        – Obecnie jest tam już fachowiec. Ponadto obiekt jest chroniony – mówi J. Marchlewicz. – Nie ma bezpośredniego zagrożenia, ale nie wiemy, w jakim stanie jest cała instalacja, i czy coś za chwilę się nie urwie. Instalacja może być skorodowana i może dojść do wycieku.
        Na razie nie doszło do rozszczelnienia instalacji, ale gdyby tak się stało, trzy tony płynnego amoniaku mogą się zamienić w chmurę trującego oparu. Potem wszystko zależy od siły i kierunku wiatru. Na szczęście chłodnie na ul. Warszawskiej dzieli od najbliższego osiedla ok. 200 metrów, co jednak nie daje gwarancji, że w sytuacji awarii nie doszłoby do poważnego skażenia.
        Nie wiadomo, dlaczego właściciel nie opróżnił instalacji z amoniaku. Wiadomo tylko, że nie prowadzi procesu technologicznego, do którego musiałby go używać. W tej chwili trzy tony gazu znajdują się w ok. ośmiu zbiornikach i to na całej długości instalacji.

ama

 
 
 
     
 
powrót


 reklama

ZAMBRZYCKI    ARMEL    SAJ-BUD  AJAGA Meble           


 Copyright © 2004-2011 Agencja NEFRE

Wszystkie Prawa Zastrzeżone

statystyka