:: AKTUALNOŚCI   :: MIASTO   :: SPORT    :: FIRMA  :: FORUM   :: KONTAKT  


 O festiwalu trochę z innej perspektywy

13.03.2009


   reklama
     

        Pyrzyckie Spotkania z Folklorem to jeden z nielicznych festiwali w Polsce, którego nie przerwał stan wojenny. W tym wyjątkowym okresie, miłośnicy kultury ludowej byli nawet w szeregach funkcjonariuszy MO i ORMO.

Ewa Sikora

foto:

dawny dom kultury i kino Robotnik

        Jest rok 1983. Stan wojenny. Pyrzycki festiwal nie poddaje się trudnościom związanym z licznymi ograniczeniami. Pustki w sklepach, milicja na ulicach, rozmowy telefoniczne są kontrolowane, a podczas „godziny policyjny” nie można przebywać na ulicy. Plaga za plagą. Jest to problem dla garstki organizatorów festiwalu, ale nie, aż taki, aby go nie można było pokonać.

 
   reklama  
   
 

        Festiwal powoli zaczyna się rozwijać. Rozpoczynają się IV z kolei Spotkania z Folklorem, na które po raz pierwszy ma przyjechać zespół spoza Ziemi Pyrzyckiej. Gospodarze z niecierpliwością wyglądali przez okna budynku domu kultury przy ul. Obrońców Stalingradu, a gości z Kartuz jak nie widać tak nie widać. Minęła już po 22:00. Zaczęła się „godzina policyjna”, a kolacja przygotowana przez pyrzyckich muzykantów czeka już na stołach.
        – Pamiętam, że były to masywne drewniane biurka z Gromadzkiej Rady Narodowej. Takie wtedy były na wyposażeniu domu kultury - wspomina Ewa Sikora - Na każdym był zaścielony obrus i czekała przygotowana przez członków Kapeli Pyrzyckiej kolacja. Każdy z nas przyniósł to co miał. Stoły były zastawione głównie kanapkami, a herbata czekała na wrzątek. Było i coś na przywitanie, jedynie brakowało zaproszonych gości zespołu KASZUBY z Kartuz -
        Po pewnym czasie autobus z kaszubską grupą podjeżdża pod dom kultury. Okazało się, że po drodze mieli małe problemy z samochodem, a w dodatku na wjeździe do Pyrzyc zatrzymała ich Milicja Obywatelska. Chłopcy z białymi pałkami i chłodnym wyrazem twarzy wtargnęli do autokaru i bez słowa wyjaśnienia zaczęli eskortować przybyłych w nieznanym dla nich kierunku. W owym czasie z tymi panami żartów nie było. Szczęśliwie jednak dotarli do siedziby domu kultury, gdzie nad wejściem powitał ich napis - ”KINO ROBOTNIK”. Tam członkowie kapeli z iście pyrzycką gościnnością przyjęła kaszebiaków. Wszyscy po chwili rozpoczęli gościnę. W małych pomieszczeniach, papierosowy dym z Carmenów, Caro i Sportów przeplatał się z gwarem i częstymi wybuchami śmiechu. Radosna atmosfera nie trwała długo. Trzask gwałtownie otwieranych drzwi i tupot milicyjnych butów, nagle przerwał sielankę w ludowym klimacie. Dwoje stróżów prawa w jednej chwili stanęło z charakterystycznie jak na te siły porządkowe, opuszczonym brwiami. Jeden z nich w ostrym tonie wykrzyknął: "co tu się dzieje!!, co wy tu robicie!!, nie wiecie że jest godzina policyjna!?" Nastała cisza. Nawet przelatująca much przerwała lot. Po chwili wyjaśnienia milicjanci ściągnęli czapki z paskami opuszczonymi pod brodę, co oznaczało, że byli na służbie. Cisnęli je na stół i z rozbrajającą miną oznajmili: "teraz nie jesteśmy na służbie, teraz możemy się napić."
        Prawdopodobnie to wtedy polano pierwszy raz legendarną „Pyrzyczankę”, ale o niej może w kolejnych odcinkach wspomnień. Po latach okazało się, że zespół z Kartuz „KASZUBY” był jedyną grupą podczas Pyrzyckich Spotkań z Folklorem, która dotarła na festiwal pod specjalną eskortą. Nigdy później, żaden zespół nie miał takiej wyjątkowej ochrony.

Skład Pyrzyckiej Kapeli z tamtego okresu:
Ryszard Głogowski, Artur Marcinkiewicz, Eugeniusz Tycki, Ewa Sikora, Gabriel Oświęcimski, Henryk Nowak, Tadeusz Jankowski, Ryszard Flak, Józef Nowak.

From

 
 
 
     
 
powrót


 reklama

ZAMBRZYCKI    ARMEL    SAJ-BUD  AJAGA Meble           


 Copyright © 2004-2011 Agencja NEFRE

Wszystkie Prawa Zastrzeżone

statystyka