|
O krok od
katastrofy ekologicznej |
|
02.01.2008 |
|
|
|
|
Artykuł publikowany również w Kurierze Szczecińskim |
|
GDY w
grudniu na składowisku odpadów w Krzemlinie wybuchł pożar,
nikt nie przypuszczał, że Krzemlin jest na skraju
katastrofy ekologicznej. Magazyn wypełniony po brzegi
oponami płonął. Nie zdawano sobie sprawy z tego, że spod
płonących opon wypływa substancja ropopochodna. Strumień
spływał do kanalizacji deszczowej, a stamtąd prosto do
położonego nieopodal zbiornika wodnego... Pożar ugaszono,
ale czy musiało dojść do tak niebezpiecznej sytuacji? |
|
|
|
 |
|
pod zużytymi oponami mogły być beczki z substancją
chemiczną |
|
 |
|
zdjęcia:
KP PSP W Pyrzycach |
|
|
|
|
Ciurkiem do kanalizacji
Wśród kłębów dymu i wyziewów różnych substancji
strażacy zauważyli, że na terenie składowiska
znajdują się ogromne beczki. To nie wszystko.
Dostrzegli też, że w magazynach jest mnóstwo
odpadów, które nie miały prawa być składowane w
Krzemlinie. Szybko na miejscu pojawił się
Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska. Uwagę
dyrektora Wydziału Ochrony Środowiska Leśnictwa
i Rolnictwa Starostwa Powiatowego w Pyrzycach
przykuła kałuża oleistej substancji.
–
Składowisko położone jest opodal dwóch
zbiorników wodnych oddzielonych lasem. Przez las
biegnie kanalizacja deszczowa. To szczęście w
nieszczęściu, że kanalizacja nie jest udrożniona
– mówił Ryszard Madejak
z pyrzyckiego starostwa. – Okazało się, że
substancja płynie do studzienek. Zaczęliśmy
pośpiesznie sprawdzać po kolei wszystkie pięć
studzienek, a w tym samym czasie strażacy już je
czopowali słomą. Wszystkie studzienki zostały
zasypane sorbentem (specjalny środek
pochłaniający substancje oleiste, smary i
paliwa). Po kilka razy dziennie obchodziliśmy
wzdłuż brzegu całe jezioro, wypatrując czy na
powierzchni nie pojawia się film olejowy.
Niewątpliwe doszło do skażenia gruntu, ale na
szczęście substancja nie przedostała się do
zbiornika wodnego.
|
|
|
|
Niespodzianka pod oponami
Magazyny w Krzemlinie od 2004 roku dzierżawi od
Agencji Rynku Rolnego przedsiębiorca z Dolic.
Otrzymał on zezwolenie na prowadzenie zbiórki i
transport odpadów – zużytych opon, tworzyw
sztucznych, odpadów z przemysłu gumowego i
produkcji gumy, odzież i tekstylia, drewno
(tylko z odpadów komunalnych) oraz złom żelazny
z popiołów paleniskowych). Po dotarciu na
miejsce urzędnicy zauważyli niepokojące sygnały.
–
Na terenie składowiska jest wszystko to, na co
właściciel nie ma pozwolenia. Podejrzewamy, że
pod zużytymi oponami mogły być beczki z
substancją chemiczną – wyjaśniał R.
Madejak. – Już podjęto decyzję cofającą
zezwolenie.
Na terenie składowiska w każdym z
magazynowych pomieszczeń stoją beczki z płynami
nieznanego pochodzenia. O nielegalnych śmieciach
w Krzemlinie już informowaliśmy. W tym roku na
przełomie lipca i sierpnia decyzją WIOŚ-u 3 tys.
ton nielegalnych odpadów wróciło do Niemiec.
Efektem pożaru jest zatrucie trującymi
wyziewami jednego ze strażaków i niepokój
mieszkańców wioski. Na terenie składowiska
pojawiali się także złomiarze.
Strażacy nie mają wątpliwości, że pod
oponami musiały zalegać beczki z substancją
ropopochodną. |
|
ama |
|
|
|
|
|
powrót |
|
|
|
|
|