|
–
U nas jest barszcz, ale w niewielkiej ilości –
mówi Danuta Cząstka, sołtys Letnina -
za to dzieci czekają na zupę grzybową. To u nas
pierwsze danie -
– Ja nie wyobrażam sobie,
aby nie było barszczu z uszkami. Natomiast w
naszym rodzinnym domu, po barszczu było jakby
drugie główne danie mamusia przygotowywała
ziemniaki ze śledziem - opowiada Anna
Łuszczyk, dyrektor PDK. |
|
-
Rybę kroiła w kawałki, potem posypywała ją
pokrojoną w kostkę cebulą. Na to warstwa
pokrojonych drobno jabłek, aby złamały smak
cebuli. Na koniec wszystko zalewane było
przy-prawioną śmietaną i stało jakiś czas aby
wszystko przeszło -
W wielu domach zamiast wspomnianego
barszczu lub grzybowej, przygotowywany jest żur,
kapuśniak lub zupa rybna. Ta ostatnia jest
naprawdę prosta i smaczna. Przepis swego czasu
dostałem od Gabriela Kłudkiewicza.
Aby zrobić tą zupę potrzebujemy: 0,5
kg karpia, 1,5 l. wody, 3 marchewki, 1
pietruszkę, kilka ziarenek pieprzu, pęczek
pietruszki, pół selera, sól i pieprz do smaku
oraz 1 małą śmietanę. Umyte warzywa zalewamy
wodą i stawiamy na ogniu. Doprawiamy solą i
pieprzem, według uznania. Oprawionego karpia
kroimy w słuszne kawałki i wkładamy do
gotującego się wywaru. Rybę należy gotować około
30 minut na małym ogniu tak, aby jej nie
rozgotować. Po tym czasie kawałki karpia
delikatnie wy-ciągamy z wywaru, a pozo-stałość
przecedzamy przez sitko. Przed podaniem rybę
ponownie wkładamy do zupy i delikatnie ją
podgrzewamy. Podajemy zabieloną śmietaną z
dodatkiem posiekanej pietruszki.
Dla jednych to tradycja przekazywana
z pokolenia na pokolenie dla innych jedynie
wspomnienie dzieciństwa. Mój ojciec pochodzący z
Lublina, zawsze na Wigilię robił kutię z
pęczaku, miodu, prażonego maku z cukrem. Do tego
bakalie i olejek migdałowy. Smak i zapach do tej
pory pamiętam, ale w naszym domu już tego nie
kultywujemy. Są pierogi z kapustą i grzybami,
ryby smażone i w śmietanie, duszona kapusta.
Świąteczne potrawy nie mogą obejść się bez
słodkości. Tu króluje makowiec, keks i piernik.
Kiedyś przygotowania do wieczerzy
wigilijnej rozpoczynały się przynajmniej 3
tygodnie wcześniej. Wtedy robiono zakupy i
czyniono przy-gotowania. Dzisiaj brak czasu
zmusza nas do kupna gotowych produktów, a tym
samym zabija się tego specyficznego ducha
zbliżających się świąt. Mam nadzieję, że na
tegorocznym stole znajdzie się prawdziwa zupa
grzybowa czy własno-ręcznie zrobione uszka z
czerwonym barszczem, a nie zakupione w
marketach, czego wszystkim serdecznie życzę. |