|
 |
|
– W czasie ulewy woda płynie wartkim strumieniem pod budki z towarem, studzienka wybija śmierdzącą breją, a władze udają, że problemu nie ma – denerwują się handlarze. |
|
|
|
|
Kupcy z targowiska miejskiego wnioskują o
zmianę lokalizacji już od kilku lat. Okazuje się
jednak, że nie ma szans na nowe miejsce dla
starego targowiska, a jedyną możliwością walki z
handlem ulicznym jest podniesienie opłaty
targowej o 300 proc. dla handlujących poza
obszarem targowiska. Na tę decyzję zgody nie
wyrażają radni. Twierdzą, że jest to zbyt duże
obciążenie dla drobnych sprzedawców, np. warzyw z działki. Podwyżka uzgodniona została z
kupcami z targowiska i władze gminy liczyły, że to
uzdrowi sytuację. Radni jednak podjęli uchwałę o
przeprowadzeniu w tej sprawie konsultacji społecznych
i to zamknęło sprawę. Teraz kupcy czują się
zlekceważeni. |
|
|
|
– Burmistrz obiecywał i składał
różne deklaracje. Było ich sporo – wszystkie bez
pokrycia. Zwróciliśmy się o pomoc do Rady Miejskiej.
Radni obiecywali – podobnie jak burmistrz – i na tym
koniec. Gdy mogli nam pomóc i podjąć uchwałę o
podwyżce, woleli nie robić nic. Teraz już wiemy, że z
problemem zostaliśmy całkiem sami – żalą się
kupcy. – Nie chcemy pozbyć się konkurencji. Uważamy
jednak, że wszystkich należy traktować równo. Skoro my
musimy tutaj handlować, to niech i uliczni handlarze
przeniosą się do nas. Miejsca jest sporo.
Rzeczywiście na placyku przy ul.
Młyńskiej jest dużo wolnej przestrzeni. Podwyższenie
opłaty za handlowanie gdzie popadnie, stanowiłoby
swego rodzaju przymus do przeniesienia się na
targowisko miejskie. Ale uchwała nie została podjęta,
a o konsultacjach społecznych w sprawie proponowanej
podwyżki nic nie słychać. Handlarze z targowiska
wskazują, że warunki w jakich pracują są nie do
przyjęcia. W czasie ulewnych deszczy woda spływa pod
baraki, a targowisko przypomina bajoro.
Na razie nie widać końca konfliktu, a
kupcy zapowiadają, że na sesji nie pojawią się już
szybko. Nie ukrywają także, że całkiem stracili
zaufanie do pyrzyckich władz samorządowych.
– Wszystkich ich do jednego worka.
Liczy się tylko stołek, a dla Pyrzyc to oni już nic
nie robią od wielu lat. Wszyscy! – kwitują kupcy. |
|
ama |
|