|
Wiele już napisano w prasie i pokazano w
telewizji regionalnej, dużo mówiono w radio. My
również pisaliśmy o festiwalu. Czas może, przed
jubileuszem, na małe podsumowanie i kilka
wolnych myśli. Były to już 29 Pyrzyckie
Spotkania z Folklorem. Każdy nowy dyrektor
nadawał jakby swoją myśl, taki "podtytuł"
festiwalowi. Tegoroczny odbył się pod hasłem
„Festiwal Wielu Kultur – bez granic”. Poprzednie
edycje lansowały hasło „Międzynarodowy Festiwal
Kultury Ludowej”. Był również „Bałtyk łączy”. Z
roku na rok festiwal stawał się imprezą o
zasięgu europejskim potem światowym. Nazwę z
czasem pisano w języku polskim i angielskim. Gdy
doszło do współpracy kulturalnej
polsko-niemieckiej, nazwę przetłumaczono i w tym
języku.
|
|
Impreza miała też wielu patronów. Raz był to
Minister Kultury i Sztuki potem Dziedzictwa
Narodowego innym razem Wojewoda lub Marszałek
Województwa Zachodniopomorskiego. Przez wiele
lat patronat miała także sekcja polska CIOFF –
Międzynarodowego Stowarzyszenia Organizatorów
Festiwali Folklorystycznych i Sztuki Ludowej.
Organizacja działająca przy UNESCO z siedzibą w
Kanadzie. Pyrzycka impreza była w gronie
nielicznych festiwali na świecie spełniająca
wymogi CIOFF i mająca specjalny certyfikat. Od
niedawna na materiałach reklamowych widnieje
znak Unii Europejskiej.
Nie zawsze scena stała w tym samym miejscu.
Pierwsze spotkanie odbyło się 15 czerwca 1980 w
sali widowiskowej PDK. Potem przy wejściu do
Urzędu Stanu Cywilnego. Na parkingu na placu
Ratuszowym i na boisku pyrzyckiego Gimnazjum.
Były propozycje umiejscowienia festiwalu na
stadionie, na placu przy „Pyrzyckich Panienkach”
na ul. Lipiańskiej, a nawet mówiono o parkingu
dla TIRów przy FARAONIE. Większość jednak
mieszkańców Pyrzyc chce imprezy w tym miejscu
gdzie odbył się tegoroczny „folklor”.
Prowadzący? Niemal tylu ile festiwali. Od Artura
Marcinkiewicza i Ewy Sikory przez Ryszarda Flaka, Jana
Gąsiorka czy Józefa Brodę po aktorów ze Szczecina i
młodych konferansjerów ze Stargardu.
Zespoły ludowe między innymi z Indii, Gruzji,
Tajlandii ze Stanów Zjednoczonych. Z czarnego lądu i z
chłodnego. Różne gwiazdy wieczoru, różne atrakcje,
jeden festiwal.
Opasłe tomy można by napisać na temat koncertów,
spotkań przy ognisku, przyjaźni, miłostek, bójek i
pojednań pyrzyckiego festiwalu.
Jaki był tegoroczny? Ja odpowiem – inny. Zawsze
jest inny. Zawsze jednym się podoba, innym nie.
Pozostałym jest obojętny, aby tylko piwo było.
Taki jest ten festiwal, takie są Pyrzyckie
Spotkania z Folklorem. Za rok trzydzieste –
jubileuszowe. Ma być słońce załatwione przez
władze, i większe medale. Będą uściski dłoni,
podziękowania i oklepywania, dyplomy i kwiatki.
Będą ochy i achy i kto tu najważniejszy. Jedno
pozostanie niezmienne. Zwykła ciężka robota
kilku osób przez wiele tygodni aby przez kilka
dni bawiło się tysiące widzów. To im należy się
ukłon. |